poniedziałek, 31 marca 2014

Penne z wątróbką i gorgonzolą

Dość niestandardowe połączenie smaków. Nie wiem, czy wiecie, ale pojawiła się nowa marka makaronów o mega fajnej nazwie Omnomnom, w ciekawych, kolorowych opakowaniach :)



Składniki na 4 porcje:

  • 200 g wątróbki drobiowej, oczyszczonej i pokrojonej w paski
  • 80 g cebuli pokrojonej w kostkę
  • 50 g gorgonzoli
  • 80 g jabłka obranego ze skórki i pokrojonego w kostkę
  • 80 g cukinii pokrojonej w półplasterki
  • ok. 50 ml cydru 
  • ok. 100 ml śmietanki 30%
  • makaronu penne Omnomnom
  • 2 łyżki oleju
Wstawiamy ok. 4 l wody do gotowania makaronu. Na patelni rozgrzać olej, zeszklić na nim cebulę, dodać cukinię i gdy zmięknie, dodać jabłko podsmażyć ok. 1 min., dodać cydr, odparować. Dodać gorgonzolę i jak zacznie się rozpuszczać dodać śmietankę, zamieszać i gdy gorgonzola całkowicie się rzopuści, doprawić sos solą i pieprzem. Dodać do sosu wątróbkę na jakieś 3-5 min.

 W międzyczasie wrzucić makaron do gotującej się, osolonej wody i ugotować zgodnie z instrukcją na opakowaniu.  

Do sosu dodać ugotowany makaron, wymieszać i od razu podawać. Gotowe!


Fusion  w kolorach #omnomnom

środa, 26 marca 2014

BlogerChef, czyli blogery imprezują gotując

Dania przygotowane przez uczestników


Jest taka dobra, fajna rzecz jak BlogerChef, konkurs dla blogerów wymyślony i prowadzony przez Kasię Szatkowską autorką bloga W Krainie Smaku i Marka Bielskiego twórcę ogólnopolskiego programu promocyjnego Doceń Polskie. Zaczęło się w 2012 roku, wtedy ruszyła I edycja konkursu, której finał miał miejsce w czerwcu 2013. Postanowiłam napisać o tym projekcie z trzech powodów, po pierwsze od samego początku uważałam, że jest to MEGA DOBRY POMYSŁ, po drugie dlatego, że BlogerChef to po prostu kocioł pozytywnych, gotujących blogerów, po trzecie dlatego, że szefem Jury jest Mirek Drewniak, profesjonalny szef kuchni z wieloletnim doświadczeniem i dla mnie osobiście, warto pojechać na BlogerChef'a choćby tylko po to, żeby posłuchać jak mówi o gotowaniu, o standardach pracy w kuchni, jak udziela uczestnikom wskazówek, można się więcej nauczyć niż na niejednych warsztatach.

Jury ocenia zwycięski makaron

  BlogerChef to jedno z niewielu miejsc, gdzie blogerzy kulinarni mogą pokazać swe umiejętności na żywo, mają okazję sprawdzić się w pracy zespołowej, jak w prawdziwej kuchni w restauracji. Ja nigdy nie wzięłam udziału w tym konkursie z racji tego, że od roku pracuję jako kucharz w restauracji (jak się kiedyś zbiorę, to też o tym napisze), a konkurs jest dla osób niezwiązanych zawodowo z pracą w kuchni. Paszczak udział wziął i dzięki temu poznaliśmy BlogerChefa od kuchni:) Byliśmy na prawie wszystkich półfinałach. Pamiętam, jak Paszczak wrócił z pierwszego półfinału pierwszej edycji, jako zwycięzca i mega zafascynowany oznajmił, że jedziemy na kolejny finał do Dubiecka (w międzyczasie byliśmy u Bartka z przepisy.com na żeberkach, Paszczak jechał z nim na I półfinał do Gniewina). No i pojechaliśmy. Piękny pałac, gdzieś na końcu świata za Rzeszowem bodajże, śliczne wnętrza, profesjonalna obsługa, mega emocje podczas konkursu, wizyta w winnicy. Swoją drogą, to nie wiedziałam, że na Podkarpaciu W POLSCE(!!!!!!) są winnice. Człowiek wyobraża sobie słoneczne winnice w Hiszpanii, czy we Włoszech, a tu luty, śnieg, mróz i winnica:) To był finał w Dubiecku. U poznanej właśnie tam Alicji z bloga Wielki Apetyt(która swoimi tartami zwycięsko podbiła podniebienia jury i nie tylko) byliśmy na Sylwestrze w Gdańsku (10 h Polskim Busem:)), z Anią z bloga A bite to eat spotkaliśmy się na Foodingu Krakowskich Blogerów (własnie o tym, tez trzeba napisać, bo to kolejna dobra inicjatywa), parę razy byliśmy też u Niej na herbacie. A jak rozmawiam z Alicją przez telefon, to 30 min. minimum:) 
Potem był półfinał w hotelu Poziom 511, ale tam mnie nie było. Następnie Kudowa Zdrój, kuchnia molekularna, piwo i zwycięski suflet Bernadetty, która jest autorką bloga o mega fajnej nazwie Prawo do gotowania z pasją. Potem kuchnia orientalna u Mirka w Jego restauracji Dworek New Restaurant w Bielsku-Białej, gdzie oprócz uczestników przyjechało wiele dobrych, fajnych, znajomych blogerów. Czerwiec 2013 Wielki Finał BlogerChef'a w Łasku, hotel Columna Medica jest chyba jednym z niewielu hoteli, gdzie są jasne meble, pastelowe wnętrza, co bardzo mi się podobało. Pierwszym BlogerChefem została Marysia z bloga Gruszka z fartuszka:), jak ktoś przygotowuje kaczkę i jej nie spieprzy, to naprawdę szacun.

Małą robi makaron:)


Rok 2013 listopad - start kolejnej edycji Blogerchef'a. Znów pojechaliśmy na I półfinał, Paszczak gotował, nie wygrał, ale za to pojawiły się Mała - blog Czosnek w pomidorach i Lepa - ukochane Dziecka i znów fantastyczny hotel, znów dużo dobrego jedzenia, warsztaty kuchni śląskiej, mega dobra, pięcio-daniowa kolacja. Potem trzeci finał obecnej edycji i Dwór Kombornia. Przyjeżdżamy w drugi dzień imprezy, w dzień konkursu, wszyscy się z nami witają, zachęcają do zostania na noc, zostajemy. Półfinał wygrywa Mała, wieczorem impreza, bawi się z nami jeden z jurorów. Jest MOC. 


Warsztaty robienia czekolady inspirowanej winem ChocoWine


Teraz kolejny półfinał w Bani i pewnie też pojedziemy, bo niezależnie od tego, co ludzie gadają, że czasem słabo organizacyjnie, że czasem jury się czepia, że to, że tamto, że Paszczaki konkurencję sprawdzają, że w ogóle, jesteśmy wścibscy i niedobrzy, to BlogerChef pozostaje super projektem, który swój klimat zawdzięcza tym, którzy go tworzą, nie tylko organizatorom. Kinga i wujek z Kenwood, przesympatyczna Ania z Apetity i jej Pan Makaron:) pani od wideo, czyli Mała i Agnieszka pani od foto, a czasem nawet Karol:), niezbędne dziewczyny i chłopaki od Jana, panowie od Sony i wszyscy, którzy przyczyniają się do tego, aby impreza była na najwyższym poziomie.

Moje Dziecko zażera się liofilizofanymi truskawkami:)



Odwiedziliśmy dużo fajnych miejsc, poznaliśmy całą masę ludzi, których pasją też jest gotowanie, zjedliśmy górę dobrego jedzenia. Ciężko mi tak w kilku zdaniach napisać (wybaczcie słownictwo), jaki BlogerChef jest zajebisty. Zajebistość sama w sobie. Tyle.



Wszystkie zdjęcia przedstawiają półfinał w Dworze Kombornia, który odbył się 15.03. 2014, zdjęcia wykonane przez Agnieszkę Gogolewską, udostępnione za zgodną organizatora konkursu BlogerChef.



 \

środa, 22 stycznia 2014

Morszczuk z sosem z rukoli i sałatką z kaszy gryczanej




Składniki na 2 porcje*:

  • 2 filety z morszczuka
Marynata do ryby:
  • łyżka oliwy
  • pół łyżeczki pasty paprykowej
  • pół łyżeczki posiekanego koperku
  • łyżeczka soku z limonki
  • sól i pieprz
Sos z rukoli:
  • 60g rukoli
  • pół łyżeczki musztardy Dijon
  • 2 łyżeczki soku z limonki
  • 2 łyżeczki miodu
  • 2 łyżeczki jogurtu naturalnego
  • sól i pieprz
Sałatka z kaszy gryczanej:
  • pół szklanki kaszy gryczanej
  • pół ugotowanej marchewki pokrojonej w kostkę
  • pół ugotowanego selara pokrojonego w kostkę
  • 10cm kawałek cukinii pokrojony w kostkę
  • pół cebuli pokrojonej w kostkę
  • 2 starte na tarce ząbki czosnku
  • 1 łyczeka klarowanego masła
  • 2 łyżki białego, wędzonego sera(w Lidlu można kupić)
Ryba:
Umyte filety osuszyć ręcznikiem papierowym. Wszystkie składniki marynaty wymieszać, doprawić. Marynatą natrzec rybę i odstawić na minimum 30 min.

Sos:
Wszystkie składniki zmiksować, doprawić solą i pieprzem.

Sałatka z kaszy gryczanej:
Kaszę ugotować zgodnie z instrukcją na opakowaniu. (Lepiej nie kupować kaszy, którą trzeba gotować w woreczkach, bo wszystkie wartościowe składniki uciekają do wody, którą i tak wylewamy. Gotowanie kaszy w sposób tradycyjny jest dużo lepsze, bo wszystko zostaje w kaszy.) Na patelni rogrzac masło, zeszklić cebulę i ząbek czosnku, dodac cukinię i smażyć, aż cukinie będzie miękka. Dodać marchewkę i seler i smażycć ok. 3 min, nastęnie dodać kaszę, wymieszać i smażyć kolejne 3min. i na koniec dodać pozostały ząbek czosnku, wymieszać. Odstawić do wystudzenia, po czym posypać białym, wędzonym serem.

Rybę usmażyć na patelni grillowej, podawać z sosem z rukoli i sałatką z kaszy gryczanej. Gotowe!


*Inspiracja: przepis Karola Okrasy z książki Lidla.


poniedziałek, 20 stycznia 2014

Ciasto czekoladowe z fasoli

Smakiem nie ustępuje prawdziwemu ciastu czekoladowemu, a ma znacznie mniej kalorii:) Przepis wzięty od Dietetycznie Siostro!



Składniki na małą keksówkę (moja ma wymiary 23x10cm):

  • 1 puszka czerwonej fasoli(400g)
  • 3 łyżki mleka w proszku(najlepiej odtłuszczonego)
  • 2 łyżki kakao
  • 5 łyżek brązowego cukru
  • 10 suszonych moreli pokrojonych w kostkę
  • 10 suszonych śliwek pokrojonych w kostkę
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia

Fasolkę odsączyć na sitku i zmiksować tak, aby powstało bardzo, bardzo gładkie puree, następnie przełożyć do miski, dodać pozostałe składniki i wymieszać dokładnie mikserem, wylac na formę wyłożoną papierem do pieczenia i piec 35min. w temp. 180 stopni. Po o upieczeniu wyjąć na kratke i poczekać, aż wystygnie. Gotowe!

niedziela, 19 stycznia 2014

Tarta cebulowa


Składniki:
Ciasto:

  • 300g mąki typ 500
  • 200g (kostka) miękkiego masła
  • 1 jajko
  • sól
Nadzienie:
  • 4-5 cebul pokrojonych w piórka
  • duży pomidor pokrojony w plastry
  • 15cm kawałek nieduzej cukinii pokrojony w plastry
  • 150ml kwaśniej śmietany 18%
  • 250g startego sera mozzarella
  • sól i pieprz
  • rukola
  • tarty grana padano do posypania tarty

Mąkę przesiać, wymieszać z solą i masłem - ja mieszałam rękoma. Wbić jajko, wlać 2 łyżki zimnej wody i zagnieść kruche ciasto - zagniatałam w misce, tak jest mi wygodniej, ale jak najbardziej jest wskazana stolnica. Z ciasta uformować kulę, zawinąć w folię aluminiową i wsadzić na 30 min. do lodówki.

W miedzyczasie śmietanę wymieszać z połową startej mozzarelli, doprawić solą i pieprzem. Po upływie 30min. wyjąć ciasto z lodówki i cienko rozwałkować na posypanej mąka stolnicyi wyłożyć nim natłuszczoną lub pokrytą paiperem do pieczenia formę, dopasowac ciasto do foremki. Ciasta nie trzeba niczym obciążać, wystarczy nakłuć wielokrotnie widelcem. Wstawić do piekarnika nagrzanego do 200 stopni. 

Na podpieczonym spodzie ułożyć cebulę, cukinię i pomidora, zalać śmietaną wymieszaną z mozzarellą, posypać resztą sera i piec 30min. w temperaturze 180 stopni.

Po upieczeniu tartę posypać rukolą i grana padano i podawać. Dobra zarówno na ciepło jak i na zimno.
Gotowe!


wtorek, 26 listopada 2013

Grillowana karkówka z kaszą na sosie cebulowo-jabłkowym

Do niedawna byłam wielkim przeciwnikiem kaszy, jako dodatek do mięs, niepodzielnie rządziły ziemniaki pod każdą postacią. Kasza zawsze jawiła mi się jako coś niewyobrażalnie niedobrego, zalatującego paszą, no ale Paszczak od kilku tygodni kaszą się objada, więc spróbowałam i ja. Na pierwszy rzut poszła kasza bulgur z różnymi sosami, potem jęczmienna mazurska, również z sosami, aż w końcu zainspirowana Top Chefem i risotto, przygotowałam kaszę, która może funkcjonować, jako zamiennik ziemniaków do mięsa. Paszczak, który jest przeciwnikiem łączenia smaków wytrawnych z owocami orzekł, że bardzo dobra ta kasza jest:) A przy jego faszyzmie kulinarnym, to naprawdę komplement, bo on w tym faszyzmie jest bezlitosny. Ja jestem w stanie zrozumieć, że każdy ma odmienne kubki smakowe, i to, że ma pełne prawo lubić bądź nie daną potrawę. A Paszczak... no cóż twierdzi, że też rozumie, ale ja wiem, że myśli swoje, co jest naprawdę zabawne:) Przy czym Paszczak nieziemsko dobrze gotuje.

Poza tym do naszej kuchni powrócił smalec. Paszczak wyczytał gdzieś, że wcale nie jest on gorszy od olejów roślinnych, a naszym zdaniem nie ma jak schabowy smażony na smalcu. Zresztą smak naszego dzieciństwa to jest smażenie na smalcu, nikt wtedy nie używał margaryny, a olej to chyba tylko na frytki. Swoją drogą to kiedyś w przydrożnym barze zdarzyło mi się zjeść schabowego smażonego na margarynie. To kolejny przykład na to, jak łatwo można spieprzyć proste z pozoru danie. Raz, że był na margarynie, dwa wysmażony na podeszwę. Ale - wracając do smalcu, nie taki diaboł straszny... Tu w kaszy i sosie cebulowo-jabłkowym strzał w dziesiątkę.



Składniki na 4 porcje:
Mięso:

  • ok. 600 g karkówki pokrojonej w plastry
  • 1 - 2 łyżki oleju rzepakowego
  • łyżeczka octu balsamicznego
  • łyżka sosu sojowego
  • szczypta pieprzu
Kasza:
  • pół szklanki (ok. 150-180 g) suchej kaszy mazurskiej
  • 4 suszone śliwki pokrojone w ćwiartki
  • 4 suszone morele pokrojone w ćwiartki
  • 4-5 kapeluszy grzybów
  • litr bulionu drobiowego(nie może być z kostki, zepsuje smak, ja przygotowałam swój, tak jak bazę do tej zupie)
  • pół suszej papryczki chilli drobno posiekanej
  • 1 cebula (ok. 100 - 120 g) pokrojona w kostkę
  • 2 ząbki czosnku posiekanego drobno lub przeciśniętego przez praskę
  • 1 łyżka masła
  • 1 łyżeczka smalcu
  • sól
  • pieprz
Sos:
  • 2 duże cebule (ok. 150 g) pokrojone w kostkę
  • 1 duże jabłko (ok. 150 g) pokrojone w kostkę
  • 1 łyżeczka smalcu
  • 1 łyżeczka masła
  • sól
  • pieprz
  • suszony tymianek
  • ok. pół szklanki bulionu
Mięso:
Olej, ocet i sos wymieszać ze sobą na gładką emulsję, doprawić pieprzem. W marynacie zanurzyć mięso i wstawić do lodówki na minimum godzinę, a najlepiej na całą noc.

Kasza:
W głębokiej patelni, w woku lub w rondlu rozgrzać masło i smalec, wrzucić cebulkę, chilli i czosnek, jak się wszystko zeszli, wrzucić suszone owoce i grzyby, smażyć, często mieszając, przez ok 2 min., następnie wrzucić kaszę, dokładnie wymieszać i smażyć kolejne 2 min. Następnie wlać chochelkę bulionu i często mieszając, czekać, aż kasza wchłonie bulion. Powtarzać całą procedurę z dolewaniem chochelki bulionu, aż kasza będzie miękka. Zajmuje to mniej więcej 20 -30 min.

Sos:
W rondelku rozgrzać smalec i masło i usmażyć cebulkę na złoto, dodać jabłko i na małym ogniu dusić, aż zmiękną, doprawić solą pieprzem i tymiankiem. Całość zmiksować na gładko, rozcieńczyć bulionem, dać go tyle, aby sos nie był zbyt gęsty, ani zbyt rzadki.

Rogrzać patelnię grillową i usmażyć karkówkę. Podawać z przygotowaną kaszą i sosem. Gotowe!



poniedziałek, 18 listopada 2013

Miruna duszona w winie z suszonymi pomidorami i oliwkami

... podawana z tagiatelle:) Inspiracja kuchnią włoską wciąż trwa:)

Składniki na  4 porcje:
  •   2 duże lub 4 małe filety z miruny (ok. 500g)
  • 1 duża cebula pokrojona w kostkę
  •  2 ząbki czosnku drobno posiekane
  • 5 suszonych pomidorów w oleju pokrojonych w kostkę
  •  Ok. 10 – 12 zielonych oliwek nadziewanych pastą paprykową pokrojonych w krążki
  •  1 suszona papryczka chilli drobno posiekana
  •   suszona mięta
  • ok. 100 ml wina
  • 1 łyżka oliwy
  • 2 łyżki oleju z pomidorów suszonych
  •  400 g suchego makaronu tagiatelle

Na patelni rozgrzać oliwę z olejem,  wrzucić papryczkę, podsmażyć przez 1 min., następnie dodać cebulę i czosnek, gdy się zeszklą, dodać suszone pomidory i smażyć wszystko ok. 5 min. Dodać filety, skórą do dołu,  po 2 min. Filety obrócić i po kolejnych 2 minutach dodać wino. Gdy alkohol odparuje, dodać oliwki i miętę, posolić, przykryć, zmniejszyć ogień i dusić przez ok. 10 min (czas zależy od grubości filetów.

W międzyczasie, gdy ryba się dusi, ugotować makaron według instrukcji na opakowaniu. Z patelni wyjąć rybę, przełożyć na talerz. Na patelnię wrzucić ugotowany makaron, dokładnie wymieszać z sosem z duszenia ryby.  Natychmiast podawać z rybą. Gotowe!

sobota, 9 listopada 2013

Zupa krem z zielonego groszku


Składniki:
Na wywar:

  • 500g porcji rosołowych
  • 1 marchewka pokrojona w plasterki (ok. 80g)
  • 1 pietruszka pokrojona w plasterki (ok. 80 g)
  • 10 cm pora pokrojonego w plasterki
  • kawałek selera (korzenia) pokrojonego w kostkę (ok. 50g)
  • pół cebuli w całości (ok. 50 g)
  • 3-4 ziarna ziela angielskiego
  • 2 liscie lurowe
  • sól
  • pieprz
  • łyżka masła
Na krem:
  • 1 l wywaru
  • 2 opakowania mrożonego zielonego groszku (po 450 g każde)
  • 250 ml śmietanki słodkiej 30% (ja, żeby ni ebyło takie tłuste dałam 18%)
  • sól
Przygotowanie wywaru:
Na dużej patelni rozgrzać masło z odrobiną oleju, podsmażyć na nim wszystkie warzywa, następnie przełożyć je do garnka, w którym będzie gotowany wywar, dodać umyte porcje rosołowe, ziele angielskie, liść laurowy. Cebulę w całości przypalić na patelni i dodać do pozostałych składników. Wszystko zalać 1,5 l zimnej wody i gotować, aż mięso będzie miękkie, pod koniec doprawić solą i pieprzem. Jeśli macie szybkowar, wystarczy od momentu zamknięcia pokrywy gotować 30 min. 

Kiedy wywar jest gotowy, odmierzyć 1 l, wrzucić groszek, dodać smietankę i gotować ok. 15 min. Na koniec zmiksować i doprawić solą i pieprzem. Można już na talerzach posypać startą mozzarellą. Podawać z grzankami. Gotowe!

Resztę wywaru można zamrozić.


środa, 23 października 2013

Makaron z sosem grzybowo-pomidorowym


Taka moja wariacja na temat włoskiego sugo di funghi. Szczerze powiedziawszy obawiałam się tego połączenia, gdy o nim usłyszłam, ale wyszło bardzo w porządku.

Przepis bierze udział w konkursie "Makaronowe inspiracje Lubelli".



Składniki na 4 porcje:

  • 500 g grzybów leśnych - oczyszczonych i pokrojonych w plasterki
  • 100 g wędzonego boczku - pokrojonego w kostkę
  • 1 nieduża cebula - pokrojona w kostkę
  • 2 ząbki czosnku - drbno posiekane
  • 1 puszka krojonych pomidorów
  • 2 łyżeczki koncentratu pomidorowego
  • sól, pieprz, cukier
  • 2 - 3 łyżki oliwy
  • 440 g makaronu penne
Na duzej patelni rogrzać oliwę, wrzucić czosnek i cebulę - zeszklić, nastęnie wrzucić boczek i podsmażyć, aż się zrumieni, dodać grzyby, wymieszać i smażyć ok. 10 min. Następnie dodać pomidory i koncentrat, wymieszać, przykryć i dusić wszystko na małym ogniu 20 min. Jeśli uznacie, że sos jest zbyt rzadki, podkręćcie ognień i doparujcie nadmiar płynu, wszystko doprawić solą, pieprzem i cukrem.

Gdy sos będzie gotowy, ugotować makaron, zgodnie z instrukcją na opakowaniu i wymieszać z sosem, podawać od razu, posypać parmezanem. Sos z powodzeniem można mrozić. Gotowe!


poniedziałek, 5 sierpnia 2013

Krem z pieczonych pomidorów



Powiem tak: warto było przecierpieć pracujący piekarnik w czwartkowym prawie 30-sto stopniowym upale:) Zupa z pieczonych pomidorów jest po prostu MEGA!!!!! Na drugi dzień z powodzeniem sprawdziła się jako chłodnik zapakowany do termosa i spożyty na działce z kanapkami:)


Składniki na 4 porcje:

Baza:

  • 2 podudzia z kurczaka
  • 1 cebula
  • 2 marchewki 
  • 1 łyżeczka wędzonej papryki
  • kilka ziaren ziela angielskiego
  • sól

  • 1,5 kg mięsistych pomidorów(ja użyłam malinówek)
  • 2 duże cebule
  • 4 ząbki czosnku
  • sól
  • pieprz
  • zioła prowansalskie
  • 2 - 3 kromki pieczywa na grzanki
  • starty ser grana padano lub parmezan do posypania
  • oliwa
Do garnka włożyć wszystkie składniki bazy, spokojnie możemy posolić wcześniej, gdyż nie zależy nam na klarowności bulionu. Wywar gotować tak długo, aż mięso zmięknie. Ja gotowałam swój w szybkowarze, tak, ze po osiągnięciu maksimum, przełożyłam garnek na najmniejszy palnik, na najmniejszy ogień i gotowało się tak 15 min., po czym wyłączyłam ogień i szybkowar stał sobie jeszcze jakieś 20 - 30 min. 

Rozgrzać piekarnik do 200 stopni. 

W międzyczasie, gdy gotuje się baza, pomidory przekroić na pół. powycinać szypułki. Cebule obrać i podzielić na pół. Czosnek obrać, ale nie kroić. Blachę wyłożyć papierem do pieczenia, ułożyć na nim pomidory, cebule i czosnek. Wszystko skropić oliwą, posolić i popieprzyć i piec 40 min.

Przygotować grzanki: kromki pokroić w niezbyt dużą kostkę. Rozgrzać na patelni 2 łyżki oliwy i podsmażyć na złoto. 

Upieczone pomidory, cebule i czosnek zmiksować, a następnie przetrzeć przez sito. Wlać bulion (ok. 400 - 600 ml), ilość zależny od preferowanej gęstości.  Wymieszać, doprawić solą, pieprzem i ziołami prowansalskimi. Podawać na ciepło lub na zimno z grzankami i posypany grana lub parmezanem. Gotowe!

Resztę wywaru można zamrozić i wykorzystać do innej zupy, a z mięsa z podudzi przygotować np. taki makaron z kurczakiem:)